niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 6 2/3

 Rozdział 6 2/2
Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, które po chwili otworzył mój brat który również z Nami idzie na imprezę.
  • Dziewczyny ruszcie te swoje zgrabne tyłki i chodźcie już- krzyknął Michael
  • Zaraz!- odkrzyknęłyśmy chórem, wybuchając śmiechem
Delikatnie poprawiłyśmy włosy i makijaż, aby wyglądać idealnie. Wsunęłyśmy buty na stopy, przejrzałyśmy się w lustrze i ruszyłyśmy w drogę. Schodząc na dół słyszeliśmy głośne chichoty chłopców, ale gdy tylko weszłyśmy do salony momentalnie umilkli. Siedzieli z otwartą buzią i wytrzeszczonymi oczami, na co z naszych ust wydał się chichot.
  • Wszystko w porządku chłopcy?- zapytała rozbawiona Kels
  • W jak najlepszym...- odpowiedzieli jak zahipnotyzowani
  • Czyli wy zostajecie, a my idziemy pobawić się z innymi chłopcami?- powiedziała uwodzicielsko Em
  • Co tylko chcecie...
W tym momencie nie mogłyśmy się powstrzymać i wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem, którego nie mogliśmy pohamować. Po chwili nasi przyjaciele zorientowali się co się dzieje i zrobili naburmuszone miny, na co my jeszcze bardziej się śmiałyśmy.
  • No już nie smutać mi tutaj, mamy się przecież dzisiaj dobrze bawić- powiedziałam
  • No właśnie, a tak właściwie to dlaczego szczelacie foszka?- zapytała słodko Eva
  • Bo się z Nas śmiejecie...- odpowiedzieli razem niczym 5-latki którzy nie dostali słodyczy
  • Nie dało się nie zaśmiać, siedzieliście patrząc się na Nas jak na jakiś ósmy cud świata...
  • O to już nie nasza wina, że jesteście takie ładne...- rzekł Stanley, a my się zarumieniłyśmy
  • No właśnie- zawtórowała mu reszta
  • Dobra koniec gadania, idziemy się bawić- podsumował mój brat
Postanowiliśmy przejść się pieszo na plaże która znajdowała się zaledwie kilkaset metrów od mojego domu. Ustaliliśmy, że po imprezie nocujemy u Josh'a i Evy których rodzice wyjechali na weekend w sprawach służbowych. Z dziewczynami szłyśmy z przodu, a reszta za nami. Kelsey zaczęła się nabijać z naszych napaleńców, którzy już obmyślali plan pt. „ Jak zdobyć dziewczynę, na jedną noc ?!”. Gdy poczułyśmy, że za nami nikt nie idzie odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy chłopców siedzących na chodniku, ze spuszczonymi głowami i było słychać udawany szloch. Momentalnie wybuchnęłyśmy jeszcze większym śmichem, lecz widząc tych biedaków powstrzymałyśmy się, i zapytałyśmy dlaczego z nami nie idą, na co odpowiedzieli że znowu się z nich śmiejemy. Chichotając pod nosem przeprosiłyśmy naszych ' dojrzałych' mężczyzn i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Od wejścia było słychać głośną muzykę i krzyki ludzi. Nie mogliśmy znaleźć, żadnego wolnego miejsca żeby usiąść, w końcu Josh znalazł idealne miejsce z dala od innych, na uboczu... Musiałam iść do łazienki, żeby wstrzyknąć sobie insulinę. Powiedziałam dziewczynom, że idę do łazienki, wzięłam torebkę i odeszłam od nich. Weszłam do łazienki która była podzielona na dwa przejścia do damskiej i męskiej, ale umywalki były w jednym miejscu dla wszystkich. Weszłam do jednej z kabin, po czym wyciągnęłam mój 'ekwipunek'. Strzykawkę nabiłam lekiem i podwinęłam bluzke, wacikiem przemyłam miejsce na brzuchu i powoli wbiłam igłę. Nie bolało ani trochę, chociaż w sumie jestem już przyzwyczajona do tego. Po skończonym 'zabiegu' wszystko schowałam do torebki, a strzykawkę wzięłam do ręki by wyrzucić ją do kosza. Wyszłam z kabiny poprawiając ubrania i udałam się w stronę umywalek. Gdy tam doszłam myślałam, że oczy wyskoczą mi z orbit, stał tam nie kto inny jak...  
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Nie mogłam się powstrzymać żeby tak zakończyć rozdział... Nie zawieszam bloga bo pod ostatnim rozdziałem pojawiły się komentarze, dziękuję tym którzy poświęcili swój czas... :* Miłego czytania i do następnego :*

5 komentarzy: