Rozdział 6 2/2
Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, które
po chwili otworzył mój brat który również z Nami idzie na
imprezę.
- Dziewczyny ruszcie te swoje zgrabne tyłki i chodźcie już- krzyknął Michael
- Zaraz!- odkrzyknęłyśmy chórem, wybuchając śmiechem
Delikatnie poprawiłyśmy włosy i
makijaż, aby wyglądać idealnie. Wsunęłyśmy buty na stopy,
przejrzałyśmy się w lustrze i ruszyłyśmy w drogę. Schodząc na
dół słyszeliśmy głośne chichoty chłopców, ale gdy tylko
weszłyśmy do salony momentalnie umilkli. Siedzieli z otwartą buzią
i wytrzeszczonymi oczami, na co z naszych ust wydał się chichot.
- Wszystko w porządku chłopcy?- zapytała rozbawiona Kels
- W jak najlepszym...- odpowiedzieli jak zahipnotyzowani
- Czyli wy zostajecie, a my idziemy pobawić się z innymi chłopcami?- powiedziała uwodzicielsko Em
- Co tylko chcecie...
W tym momencie nie mogłyśmy się
powstrzymać i wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem, którego nie
mogliśmy pohamować. Po chwili nasi przyjaciele zorientowali się co
się dzieje i zrobili naburmuszone miny, na co my jeszcze bardziej
się śmiałyśmy.
- No już nie smutać mi tutaj, mamy się przecież dzisiaj dobrze bawić- powiedziałam
- No właśnie, a tak właściwie to dlaczego szczelacie foszka?- zapytała słodko Eva
- Bo się z Nas śmiejecie...- odpowiedzieli razem niczym 5-latki którzy nie dostali słodyczy
- Nie dało się nie zaśmiać, siedzieliście patrząc się na Nas jak na jakiś ósmy cud świata...
- O to już nie nasza wina, że jesteście takie ładne...- rzekł Stanley, a my się zarumieniłyśmy
- No właśnie- zawtórowała mu reszta
- Dobra koniec gadania, idziemy się bawić- podsumował mój brat
Postanowiliśmy przejść się pieszo
na plaże która znajdowała się zaledwie kilkaset metrów od mojego
domu. Ustaliliśmy, że po imprezie nocujemy u Josh'a i Evy których
rodzice wyjechali na weekend w sprawach służbowych. Z dziewczynami
szłyśmy z przodu, a reszta za nami. Kelsey zaczęła się nabijać
z naszych napaleńców, którzy już obmyślali plan pt. „ Jak
zdobyć dziewczynę, na jedną noc ?!”. Gdy poczułyśmy, że za
nami nikt nie idzie odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy chłopców
siedzących na chodniku, ze spuszczonymi głowami i było słychać
udawany szloch. Momentalnie wybuchnęłyśmy jeszcze większym
śmichem, lecz widząc tych biedaków powstrzymałyśmy się, i
zapytałyśmy dlaczego z nami nie idą, na co odpowiedzieli że znowu
się z nich śmiejemy. Chichotając pod nosem przeprosiłyśmy
naszych ' dojrzałych' mężczyzn i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Od wejścia było słychać głośną
muzykę i krzyki ludzi. Nie mogliśmy znaleźć, żadnego wolnego
miejsca żeby usiąść, w końcu Josh znalazł idealne miejsce z
dala od innych, na uboczu... Musiałam iść do łazienki, żeby
wstrzyknąć sobie insulinę. Powiedziałam dziewczynom, że idę do
łazienki, wzięłam torebkę i odeszłam od nich. Weszłam do
łazienki która była podzielona na dwa przejścia do damskiej i
męskiej, ale umywalki były w jednym miejscu dla wszystkich. Weszłam
do jednej z kabin, po czym wyciągnęłam mój 'ekwipunek'.
Strzykawkę nabiłam lekiem i podwinęłam bluzke, wacikiem przemyłam
miejsce na brzuchu i powoli wbiłam igłę. Nie bolało ani trochę,
chociaż w sumie jestem już przyzwyczajona do tego. Po skończonym
'zabiegu' wszystko schowałam do torebki, a strzykawkę wzięłam do
ręki by wyrzucić ją do kosza. Wyszłam z kabiny poprawiając
ubrania i udałam się w stronę umywalek. Gdy tam doszłam myślałam,
że oczy wyskoczą mi z orbit, stał tam nie kto inny jak...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Nie mogłam się powstrzymać żeby tak zakończyć rozdział... Nie zawieszam bloga bo pod ostatnim rozdziałem pojawiły się komentarze, dziękuję tym którzy poświęcili swój czas... :* Miłego czytania i do następnego :*
*oooooooooo* Cudo nie moge doczekac sie nn <3
OdpowiedzUsuńtaaaak tajemniczo *o* chce następny.!
OdpowiedzUsuńMasz talent :* <3
OdpowiedzUsuńCudny :)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział, czekam na next'a :)
OdpowiedzUsuń