Rozdział 2
Pov's Julia
Po kilku podskokach do góry Lily
upadła na mnie i zaczęła się głośno śmiać.
-Już mi nie dasz spać?- zapytałam z
nadzieją że da mi spokój jeszcze na chwilkę
-Nie dam, idziemy zjeść śniadanko bo
musisz mieć siłę na dzisiejsi mecz- odpowiedziała
Tak na śmierć zapomniałam- dzisiaj
gramy mecz koszykówki.
-Och kompletnie zapomniałam o meczu-
powiedziałam na co Lily zaczęła mnie ciągnąć abyśmy poszły na
śniadanie
-Idź na śniadanie, a ja się
przebiorę i zejdę...
- Ale na pewno przyjdziesz ?
-Tak zejdę, nie martw się o to- po
tych słowach mała wybiegła z pokoju w stronę schodów i zeszła
na dół.
Plusem mieszkania w dużym domu jest to
że mam łazienkę i garderobę w pokoju. Poszłam do łazienki
umyłam twarz i zęby, rozczesałam włosy i upięłam je w ładnego
koka. Delikatnie się umalowałam i poszłam do garderoby, aby się
ubrać. Włożyłam czystą bieliznę, kremową sukienkę do tego
brązowe sandałki. Podeszłam do półeczki z biżuterią i
wyciągnęłam szkatułkę, włożyłam na uszy małe kokardki oraz
bransoletkę z przywieszkami ( moja ulubiona). Na sam koniec włożyłam
okulary przeciwsłoneczne i zeszłam na dół, wszyscy siedzieli przy
stole.
-Dzień dobry- powiedziałam głośno
wchodząc do jadalni
-Dzień dobry- odpowiedzieli wszyscy
chórem
-Już nie mogę się doczekać
dzisiejszego meczu- powiedziałam nakładając naleśnika na talerz i
nalewając szklankę soku pomarańczowego
-Skopiecie im tyłki- Lily się wyrwała
-Lily... - mama zwróciła się do
małej- Jakich ty słów używasz...? Kto cię tego nauczył ?
-Słyszałam jak tatuś i Michael tak
krzyczeli, gdy oglądali mecz- odpowiedziała z oczkami niewiniątka
-Lily cicho- jednogłośnie mój brat i
ojczym powiedzieli
-Przepraszam- powiedziała cicho żeby
tylko oni ją usłyszeli, lecz coś jej się nie udało.
I tu ukazuje się moja mała wygadana
siostrzyczka. Po śniadaniu, razem z mamą i Lily posprzątałyśmy
ze stołu. George i Michael poszli oglądać telewizję do salonu.
Była godzina 10.30, a rozgrywki zaczynały się o 13.30 więc miałam
jeszcze trochę czasu. Poszłam spakować rzeczy na mecz: strój,
buty, dezodorant, szczotkę do włosów oraz wodę. Weszłam do
salonu, gdy już zostawiłam torbę w holu. Lily usiadła mi na
kolanach i zaczęła zmieniać kanały i natrafiła na wiadomości z
naszego stanu ( Ontario), George powiedział, aby zostawiła bo chcę
obejrzeć pogodę. Po pogodzie mówili o zmieniającym się
burmistrzu, na sam koniec wyświetliła się wiadomość:
„ Znany Kanadyjczyk Justin Bieber
przyjeżdża na wakacje do Kanady. W tym czasie zagra koncert,
odwiedzi dzieci chore na białaczkę oraz spędzi czas z rodzicami,
dziadkami i siostrą.”
Lily opadła szczęka na wieść, że
Justin przyjeżdża, jest jego wielką fanką. Ma wszystkie jego
płyty, obydwie książki oraz film pt. „ Never Say Never” na
płycie. Rodzice wiedzieli już o tym wcześniej, a z racji że gra
koncert w jej urodziny kupili bilety na jego koncert.
-Justin przyjedzie! Aaa Julia, Justin
przyjeżdża!!!- krzyczała moja siostra i zaczęła biegać po domu
-Lily spokojnie, uspokój się- mama
zaczęła mówić do niej, podczas gdy ja to wszystko nagrywałam
-Mamo, ale Justin przyjedzie !!!
-Lily też się cieszymy, że Justin
przyjedzie, ale teraz już musimy jechać na mecz, bo Julia się
spóźni...
-No dobra to jedziemy może już
dzisiaj spotkamy Justina- zaczęła nas wszystkich poganiać
Wszyscy ze śmiechem weszliśmy do auta
i pojechaliśmy na mój mecz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Mamy drugi rozdział, mam nadzieję, że się spodoba... :*
Czytasz = Komentuj
O jaaa...Ada tak bardzo geniuszem :* xoxo hahahah.jesteśmy takie twórcze.
OdpowiedzUsuńGenialnie to piszesz.czekam na następny <3
Napisz książkę.. Wydaj ją.. Będziesz spała na forsie .... :***
OdpowiedzUsuń