wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 7

Rozdział 7
Obudziłam się, przez promienie słoneczne które dostały się do pokoju mojej przyjaciółki. Spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 9.13. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zauważyłam że ja, Eva, Em śpimy w jednym łóżku. Niestety nigdzie nie widziałam Kelsey, która nie należała do rannych ptaszków. Powoli wstałam i podeszłam do torby z moimi ubraniami. Wyciągnęłam przygotowany wcześniej strój czyli białą koszule na ramiączkach, zwiewną błękitną spódnice do kostek, białe sandałki, kilka dodatków w kolorze niebieskim, okulary przeciwsłoneczne i bieliznę. Nie budziłam Evy bo znałam ten dom jak własny, dlatego udałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic, ściągając wcześniej ubrania i odkręciłam wodę. Ciepła ciecz rozluźniła moje mięśnie, wylałam na rękę jakiś szampon który był w kabinie i dokładnie umyłam włosy i ciało. Spłukałam pianę, wychodząc owinęłam się puchowym różowym ręcznikiem. Wytarłam się i wysuszyłam włosy. Na twarz założyłam trochę pudru, tuszu do rzęs i do tego błyszczyk. Ubrałam się i lekko podkręciłam końcówki i zostawiłam rozpuszczone włosy, tak jak mi radziła pewne osoba.
*Wspomnienie*
  • Może wykąpiemy się w oceanie?- zapytał Justin, gdy spacerowaliśmy przy brzegu
  • Oszalałeś, wiesz która jest godzina?- spojrzał na zegarek na swoim I-phonie
  • No 1.16...
  • I chcesz w środku nocy kąpać w oceanie?
  • No czemu nie...?- zapytał a widząc mój grymas zaczął mówić- Albo zrobimy inaczej...
  • Można jaśniej?- zapytałam lekko się chichotając
  • Wezmę cię na barana i wejdziemy razem a ty tylko zamoczysz nóżki...
  • No nie wiem, jakoś nie jestem przekonana...
  • No nie daj się prosić- nalegał
  • Och... No niech będzie, może zgłupiałam ale się zgadzam- zaczęłam się śmiać, a Jus razem ze mną
Ściągnęłam buty, spodenki i koszulkę, teraz się cieszyłam że założyłam strój kąpielowy. Jeszcze tylko włosy związałam gumką i byłam gotowa. Podniosłam wzrok i ujrzałam Biebsa w samych bokserkach. No trzeba mu przyznać że ciało miał boskie, jeszcze te tatuaże dodające temu wszystkiemu jeszcze więcej seksapilu. Spojrzał w moją stronę, a oczy momentalnie się rozjaśniły. Zaśmiałam się cicho i obeszłam go dookoła że się nawet nie zorientował. Wskoczyłam mu na plecy i dopiero się ocknął, łapiąc mnie żebym nie spadła. Lekki wiaterek musnął nasze twarze a na moich ustach pojawił się uśmiech.
  • Poczekaj chwileczkę...- powiedział Justin
  • Coś nie tak?- zapytałam. Postawił mnie na ziemi i zaszedł od tyłu. Złapał za gumkę do włosów i zsunął ją. W jednej chwili, wiatr 'porwał' moje włosy.
  • O wiele lepiej z rozpuszczonymi
*Koniec wspomnienia*
Gotowa wyszłam z łazienki i jak najciszej potrafiłam wyszłam z pokoju nie chcąc budzić moich przyjaciółek. Zeszłam do kuchni i postanowiłam zrobić naleśniki z owocami i czekoladą. Wyciągnęłam potrzebne składniki i zrobiłam ciasto. Patelnie rozgrzałam i zaczęłam piec. W międzyczasie nakryłam do stołu i w osobnych miseczkach postawiłam różnego rodzaju owoce i duży słoik nutteli. Smażąc ostatniego naleśnika usłyszałam stukanie po schodach.
  • Hejka wszystkim- powiedziałam z uśmiechem
  • Siema- mruknęli chłopcy
  • U zapiliście wczoraj co?- zapytałam
  • Weź mi nawet nie mów- odpowiedział Josh, a my z dziewczynami zachichotałyśmy
  • Proszę bardzo- powiedziałam stawiając przed każdym z chłopców tabletki i szklankę wody, wypili w mgnieniu oka.
Razem z dziewczynami zaparzyłyśmy mocne czarne kawy. Razem z naleśnikami zaniosłyśmy na stół.
  • Anioły nie kobiety- powiedzieli równocześnie
  • No jak miło...
  • No to teraz gadaj Julia- powiedziała Kels, gdy już usiadłyśmy
  • Ale o czym?- zapytałam nakładając naleśniki
  • No jak tam z tym, jak on tam miał... No dziewczyny jak on się nazywał...?- odezwała się Kelsey
  • No my nie możemy sobie przypomnieć.-Zaczęły grać głupie, a ja nadal nie wiedziałam o kogo im chodzi.
  • No mówcie wreszcie o co wam chodzi...- powiedziałam troszkę głośniej niż chciałam
  • O czym wy mówicie?- zapytał Michael
  • No bo twoja siostrzyczka na imprezie poszła na romantyczny spacer z pewnym chłopakiem...- powiedziała głupio się uśmiechając Emma, na co się uśmiechnęłam. Uderzyłam nogą dziewczyny pod stołem i pokazałam oczami że pogadamy jak będziemy same.
  • Z kim? Jak on się nazywa? Ile ma lat? Gdzie mieszka?- Zaczął mój nadopiekuńczy brat
  • Dzięki- mruknęłam cicho do dziewczyn- Z nikim nigdzie nie byłam, po prostu chciałam się przejść plażą i na chwilkę podszedł do mnie jakiś chłopak, ale chwile potem odszedł. Nie masz się o co martwić.
  • No to ma szczęście że tylko na moment- powiedział, a ja odetchnęłam z ulgą że uwierzył w moje małe kłamstwo.
  • No a wracając do ciebie Kelsey, to gdzie się podziewałaś że rano cię nie było u nas w pokoju?- zapytałam, a ona z Michaelem wymienili spojrzenie- No nie gadaj że przespałaś się z moim bratem!?
  • Byliśmy pijani- odpowiedzieli razem, ja westchnęłam i skończyłam temat. 
Po skończonym posiłku chłopcy usiedli w salonie w zaczęli grać na x-boxie w COD*. Razem z dziewczynami posprzątałyśmy ze stołu, a naczynia włożyłyśmy do zmywarki. Udałyśmy się po schodach na górę i postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Wybrałyśmy „ Trzy metry nad ziemią” który każda z nas uwielbiała, nie ukrywając że główny aktor był mega przystojny. Nie mogłam się skupić na filmie bo ciągle myślałam o wczorajszym spotkaniu. On był idealny, pod każdym względem. Wygląd idealny: uśmiech, oczy, kości policzkowe, mięśnie, tatuaże które zdobiły jego idealne ciało i oczywiście włosy. Charakter idealny: zabawny i poważny w jednym, inteligenty, słodki, i wiele wiele innych przymiotników. Odleciałam totalnie, nawet nie zorientowałam się jak na ekranie telewizora pojawiły się napisy końcowe, a wszystkie pary oczy były skierowane na mnie patrzącą w okno. Z transu wybudziła mnie Eva która machała mi ręką przed twarzą.
  • Coś się stało?- zapytałam trochę oszołomiona
  • Mała totalnie odleciałaś- powiedziała Em
  • Sory, trochę się zamyśliłam
  • Dobra teraz już cię to nie ominie. Jak było na randce z Justinem Bieberem?-
  • To nie była żadna randka, po protu wyszliśmy na miły spacer.- odpowiedziałam
  • No niech będzie- powiedziała Kels bez przekonania- No to jak było na tym miłym spacerze- zaakcentowała ostatnie dwa słowa
  • No fajnie...- odpowiedziałam uśmiechając się
  • Wow to nam powiedziałaś! Może tak więcej szczegółów???
Opowiedziałam im całą historie oczywiście omijając moment omdlenia bo zaraz by się zamartwiały. One słuchały i ani słowem przez całą moją przemowę mi nie przerwały. Gdy już skończyłam opowiadać kończąc na tym że wymieniliśmy się numerami telefonu i buziakiem w policzek one siedziały tak dobre pięć minut z otwartymi buziami... Gdy już się otrząsnęły zeszłyśmy na dół i zamówiłyśmy dla nas i chłopców pizze. Przed 21.30 leżałam już czyściutka w swoim miękkim łóżeczku. Usłyszałam dźwięk przychodzącego esemesa, wzięłam telefon i odczytałam wiadomość.
Justin
„ Dobranoc księżniczko :* „

Zarumieniłam się i nie odpisując położyłam się na łóżku. Chwile później Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------*COD- Call Of Duty, strzelanka
Wow ! Najdłuższy rozdział jak do tej pory... Myślę że jest on całkiem niezły. Cały dzień go pisałam i myślę że się odwdzięczycie komentarzami. Miłego czytania :*

2 komentarze:

  1. Yeeeeeeyyy....to zaszalałaś.! czekam na następny.! pisz szybko.! + "Trzy metry nad NIEBEM" parufeczko xx

    OdpowiedzUsuń