Rozdział 7
Obudziłam się, przez promienie
słoneczne które dostały się do pokoju mojej przyjaciółki.
Spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 9.13. Rozejrzałam
się po pomieszczeniu i zauważyłam że ja, Eva, Em śpimy w jednym
łóżku. Niestety nigdzie nie widziałam Kelsey, która nie należała
do rannych ptaszków. Powoli wstałam i podeszłam do torby z moimi
ubraniami. Wyciągnęłam przygotowany wcześniej strój czyli białą
koszule na ramiączkach, zwiewną błękitną spódnice do kostek,
białe sandałki, kilka dodatków w kolorze niebieskim, okulary
przeciwsłoneczne i bieliznę. Nie budziłam Evy bo znałam ten dom
jak własny, dlatego udałam się do łazienki. Weszłam pod
prysznic, ściągając wcześniej ubrania i odkręciłam wodę.
Ciepła ciecz rozluźniła moje mięśnie, wylałam na rękę jakiś
szampon który był w kabinie i dokładnie umyłam włosy i ciało.
Spłukałam pianę, wychodząc owinęłam się puchowym różowym
ręcznikiem. Wytarłam się i wysuszyłam włosy. Na twarz założyłam
trochę pudru, tuszu do rzęs i do tego błyszczyk. Ubrałam się i
lekko podkręciłam końcówki i zostawiłam rozpuszczone włosy, tak
jak mi radziła pewne osoba.
*Wspomnienie*
- Może wykąpiemy się w oceanie?- zapytał Justin, gdy spacerowaliśmy przy brzegu
- Oszalałeś, wiesz która jest godzina?- spojrzał na zegarek na swoim I-phonie
- No 1.16...
- I chcesz w środku nocy kąpać w oceanie?
- No czemu nie...?- zapytał a widząc mój grymas zaczął mówić- Albo zrobimy inaczej...
- Można jaśniej?- zapytałam lekko się chichotając
- Wezmę cię na barana i wejdziemy razem a ty tylko zamoczysz nóżki...
- No nie wiem, jakoś nie jestem przekonana...
- No nie daj się prosić- nalegał
- Och... No niech będzie, może zgłupiałam ale się zgadzam- zaczęłam się śmiać, a Jus razem ze mną
Ściągnęłam buty, spodenki i
koszulkę, teraz się cieszyłam że założyłam strój kąpielowy.
Jeszcze tylko włosy związałam gumką i byłam gotowa. Podniosłam
wzrok i ujrzałam Biebsa w samych bokserkach. No trzeba mu przyznać
że ciało miał boskie, jeszcze te tatuaże dodające temu
wszystkiemu jeszcze więcej seksapilu. Spojrzał w moją stronę, a
oczy momentalnie się rozjaśniły. Zaśmiałam się cicho i obeszłam
go dookoła że się nawet nie zorientował. Wskoczyłam mu na plecy
i dopiero się ocknął, łapiąc mnie żebym nie spadła. Lekki
wiaterek musnął nasze twarze a na moich ustach pojawił się
uśmiech.
- Poczekaj chwileczkę...- powiedział Justin
- Coś nie tak?- zapytałam. Postawił mnie na ziemi i zaszedł od tyłu. Złapał za gumkę do włosów i zsunął ją. W jednej chwili, wiatr 'porwał' moje włosy.
- O wiele lepiej z rozpuszczonymi
*Koniec wspomnienia*
Gotowa wyszłam z łazienki i jak
najciszej potrafiłam wyszłam z pokoju nie chcąc budzić moich
przyjaciółek. Zeszłam do kuchni i postanowiłam zrobić naleśniki
z owocami i czekoladą. Wyciągnęłam potrzebne składniki i
zrobiłam ciasto. Patelnie rozgrzałam i zaczęłam piec. W
międzyczasie nakryłam do stołu i w osobnych miseczkach postawiłam
różnego rodzaju owoce i duży słoik nutteli. Smażąc ostatniego
naleśnika usłyszałam stukanie po schodach.
- Hejka wszystkim- powiedziałam z uśmiechem
- Siema- mruknęli chłopcy
- U zapiliście wczoraj co?- zapytałam
- Weź mi nawet nie mów- odpowiedział Josh, a my z dziewczynami zachichotałyśmy
- Proszę bardzo- powiedziałam stawiając przed każdym z chłopców tabletki i szklankę wody, wypili w mgnieniu oka.
Razem z dziewczynami zaparzyłyśmy
mocne czarne kawy. Razem z naleśnikami zaniosłyśmy na stół.
- Anioły nie kobiety- powiedzieli równocześnie
- No jak miło...
- No to teraz gadaj Julia- powiedziała Kels, gdy już usiadłyśmy
- Ale o czym?- zapytałam nakładając naleśniki
- No jak tam z tym, jak on tam miał... No dziewczyny jak on się nazywał...?- odezwała się Kelsey
- No my nie możemy sobie przypomnieć.-Zaczęły grać głupie, a ja nadal nie wiedziałam o kogo im chodzi.
- No mówcie wreszcie o co wam chodzi...- powiedziałam troszkę głośniej niż chciałam
- O czym wy mówicie?- zapytał Michael
- No bo twoja siostrzyczka na imprezie poszła na romantyczny spacer z pewnym chłopakiem...- powiedziała głupio się uśmiechając Emma, na co się uśmiechnęłam. Uderzyłam nogą dziewczyny pod stołem i pokazałam oczami że pogadamy jak będziemy same.
- Z kim? Jak on się nazywa? Ile ma lat? Gdzie mieszka?- Zaczął mój nadopiekuńczy brat
- Dzięki- mruknęłam cicho do dziewczyn- Z nikim nigdzie nie byłam, po prostu chciałam się przejść plażą i na chwilkę podszedł do mnie jakiś chłopak, ale chwile potem odszedł. Nie masz się o co martwić.
- No to ma szczęście że tylko na moment- powiedział, a ja odetchnęłam z ulgą że uwierzył w moje małe kłamstwo.
- No a wracając do ciebie Kelsey, to gdzie się podziewałaś że rano cię nie było u nas w pokoju?- zapytałam, a ona z Michaelem wymienili spojrzenie- No nie gadaj że przespałaś się z moim bratem!?
- Byliśmy pijani- odpowiedzieli razem, ja westchnęłam i skończyłam temat.
Po skończonym posiłku chłopcy
usiedli w salonie w zaczęli grać na x-boxie w COD*. Razem z
dziewczynami posprzątałyśmy ze stołu, a naczynia włożyłyśmy
do zmywarki. Udałyśmy się po schodach na górę i postanowiłyśmy
obejrzeć jakiś film. Wybrałyśmy „ Trzy metry nad ziemią”
który każda z nas uwielbiała, nie ukrywając że główny aktor
był mega przystojny. Nie mogłam się skupić na filmie bo ciągle
myślałam o wczorajszym spotkaniu. On był idealny,
pod każdym względem. Wygląd idealny: uśmiech, oczy, kości
policzkowe, mięśnie, tatuaże które zdobiły jego idealne ciało i
oczywiście włosy. Charakter idealny: zabawny i poważny w jednym,
inteligenty, słodki, i wiele wiele innych przymiotników. Odleciałam
totalnie, nawet nie zorientowałam się jak na ekranie telewizora
pojawiły się napisy końcowe, a wszystkie pary oczy były
skierowane na mnie patrzącą w okno. Z transu wybudziła mnie Eva
która machała mi ręką przed twarzą.
- Coś się stało?- zapytałam trochę oszołomiona
- Mała totalnie odleciałaś- powiedziała Em
- Sory, trochę się zamyśliłam
- Dobra teraz już cię to nie ominie. Jak było na randce z Justinem Bieberem?-
- To nie była żadna randka, po protu wyszliśmy na miły spacer.- odpowiedziałam
- No niech będzie- powiedziała Kels bez przekonania- No to jak było na tym miłym spacerze- zaakcentowała ostatnie dwa słowa
- No fajnie...- odpowiedziałam uśmiechając się
- Wow to nam powiedziałaś! Może tak więcej szczegółów???
Opowiedziałam
im całą historie oczywiście omijając moment omdlenia bo zaraz by
się zamartwiały. One słuchały i ani słowem przez całą moją
przemowę mi nie przerwały. Gdy już skończyłam opowiadać kończąc
na tym że wymieniliśmy się numerami telefonu i buziakiem w
policzek one siedziały tak dobre pięć minut z otwartymi buziami...
Gdy już się otrząsnęły zeszłyśmy na dół i zamówiłyśmy dla
nas i chłopców pizze. Przed 21.30 leżałam już czyściutka w
swoim miękkim łóżeczku. Usłyszałam dźwięk przychodzącego
esemesa, wzięłam telefon i odczytałam wiadomość.
Justin
„ Dobranoc
księżniczko :* „
Zarumieniłam
się i nie odpisując położyłam się na łóżku. Chwile później
Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------*COD- Call Of Duty, strzelanka
Wow ! Najdłuższy rozdział jak do tej pory... Myślę że jest on całkiem niezły. Cały dzień go pisałam i myślę że się odwdzięczycie komentarzami. Miłego czytania :*
Yeeeeeeyyy....to zaszalałaś.! czekam na następny.! pisz szybko.! + "Trzy metry nad NIEBEM" parufeczko xx
OdpowiedzUsuńStara cudny<3
OdpowiedzUsuń