niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 8 1/2

Rozdział 8 1/2
Pov's Justin
Od tamtej imprezy nie mogę się na niczym skupić, ciągle w głowie mam tą dziewczynę- Julię. Ona jest idealna. Wygląd i charakter wszystko w niej jest idealne. Leżałem na łóżku i rozmyślałem o niej, gdy usłyszałem mojego przyjaciela- Ryana Butlera.
  • Siema stary!- krzyknął wchodząc do mojego pokoju
  • Yo bro!- odpowiedziałem
  • Idziemy pograć w kosza, szkolne boisko jest otwarte przez całe wakacje i dzisiaj jest jakiś trening panienek...- ostatnie słowa powiedział z łobuzerskim uśmiechem
  • Takiej okazji nie możemy przegapić
Ubrałem się w strój do gry i razem z moim kumplem poszliśmy w stronę szkoły. Wchodząc na boisko usłyszeliśmy chichoty z szatni- czyli dziewczęta już się przebierały. Usiedliśmy na trybunach, w samym rogu żeby żadna nastolatka aka moja fanka nas nie zaatakowała. Śmiechy były coraz głośniejsze i za drzwi wyłoniło się osiem pięknych dziewczyn. Od początku mi coś nie grało, przecież drużyna musi się składać z pięciu zawodniczek. Nie myśląc o tym dłużej skupiłem uwagę na rozgrywający się mecz. Po około godzinie gry, która już dobiegła końca po cichu zaczęliśmy schodzić z trybun. Gdy na boisku nie było żywej duszy, zaczęliśmy grać. Nagle do naszych uszu doszedł dźwięk dwóch głosów- damskich głosów. Na boisko weszła ONA z jak się nie mylę jej przyjaciółką.
  • Em nie wierzę ze spóźniłyśmy się na trening, jeszcze w życiu nie ominęłam treningu- powiedziała ONA, czyli Julia
  • Oj nie dramatyzuj przecież możemy pograć we dwie- odpowiedziała
  • Wiesz że nie lubię tak grać, minimum cztery osoby
  • To co idziemy do domu?
  • No chyba nie mamy wyjścia- odpowiedziała
  • Stary może zagramy z nimi?- zaproponował Ryan
  • No w sumie co nam szkodzi skopać te ich zgrabne tyłeczki?
  • No to dawaj idziemy- powiedzieliśmy podchodząc do dziewczyna
  • Hej może zagracie z nami?- zapytałem, odwróciły się i pewnie żadna z nich nie spodziewała się nas. Popatrzyły na siebie i się uśmiechnęły.
  • Co nam szkodzi skopać wam tyłki- powiedziała Julia
  • Kto komu skopie tyłki to skopie...
  • Będziemy tak stać i gadać czy zaczniemy grać?- westchnął Ryan
  • To o co gramy?- zapytałem
  • Hmm... Może ta para która przegra zabiera tą drugą na lody?- zaproponowała Emma
  • No ok- równo z Ryanem krzyknęliśmy
Pov's Julia

Dzisiaj z Emmą mieliśmy mieć pierwszy trening, umówiłyśmy się na 12.30 bo trening był na 13.00. Miałyśmy iść razem i to Em miała przyjść do mnie, za to ona twierdziła że miałam przyjść do niej. Jak chciałyśmy się do siebie dodzwonić to robiłyśmy to równocześnie i numery były zajęte. W końcu wysłałam jej esemesa z pytaniem czemu jej jeszcze u mnie nie ma i wyszło jak wyszło że na trening ruszyłyśmy o 13.20. Jak już doszłyśmy dziewczyny brały już prysznic i trening był już skończony. Weszłyśmy na boisko kłócąc się o to czyja to wina i gdy miałyśmy już iść do domu zatrzymał nas ON. Tak, tak właśnie ON, po raz drugi się spotykamy. Zaproponowali żebyśmy zagrali przeciwko sobie. Chłopcy zdjęli koszulki, a mi i Em od razu w oczach pojawiły się takie malutkie, ale podkreślam MALUTKIE iskierki. Widać że Ryan podobał się mojej przyjaciółce, bo ciągle się na niego gapiła, zresztą on nie był lepszy. Chłopcy zaczęli się śmiać gdy Em poprosiła ich żeby pociągli spodnie, ale po namowie zrobili to. Umówiłyśmy się że na początku damy im trochę fory, a po sygnale zaczniemy 'prawdziwą grę'. I się zaczęło, Justin z Ryanem zrobili kilka podań, zwodów i sztuczek i było już 8:2 dla nich. Puściłam Em oczko na znak że teraz zaczyna się zabawa. Kilka akcji i wyrównałyśmy wynik. Ostatnia piłka zdecydowała kto wygra mecz. Krzyknęłam nasze 'hasło'. Robiłyśmy to wtedy kiedy miałyśmy zrobić naszą popisową akcje. Podałam do niej i zaczęłyśmy biec w stronę ich kosza. Dostałam piłkę a przed mną pojawił się Justin, który próbował mnie zatrzymać. Kropelki potu z czoła kapały mu na tors co wyglądało bardzo pociągająco. Podałam do Em, ona rzuciła piłkę nad kosz ja w tym samym momencie wyskoczyłam i zrobiłam piękny wsad. Chłopakom szczęki opadły do ziemi, a my otrzepałyśmy 'kurz' z ramion. Zaczęłyśmy chichotać, nie zwracając na chłopców poszłyśmy wziąć prysznic.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------No to mamy następny rozdział... Proszę o komentarze ostatnio było już dobrze i znowu jest po 2... Komentujcie, wyrażajcie swoje zdanie, ja chce wiedzieć co robię źle, co poprawić itd.

2 komentarze:

  1. Błędów praktycznie nie ma patuffo.a jako rozdział to bardzo fajny.widzę że się rozkręcasz.co Ty byś zrobiła gdybym ja ci Danger'a nie pokazała......xd
    @wild_bieberrr

    OdpowiedzUsuń