czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 6 3/3

Rozdział 6 3/3
Gdy tam doszłam myślałam, że oczy wyskoczą mi z orbit, stał tam nie kto inny jak... Justin Bieber. Postanowiłam zachować spokój i jak gdyby nigdy nic podeszłam do kosza i wyrzuciłam strzykawkę. Umyłam ręce i spojrzałam w lustro, zauważyłam że gwiazdor mi się przygląda gdy miałam się zapytać dlaczego na mnie patrzy on zaczął mówić.
  • Dlaczego to robisz?- nie rozumiejąc o co mu chodzi zmarszczyłam brwi
  • Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi...
  • No strzykawka, igła, impreza...?- dopiero teraz zrozumiałam jak mogło to wyglądać
  • Nie ćpam jeśli o to ci chodzi.- odpowiedziałam
  • To na co ci to wszystko?- zapytał
  • Po prostu jestem chora- powiedziałam lekko zirytowana jego pytaniami
  • Ohh, to najmocniej przepraszam trochę głupio wyszło- zaczął jeździć ręką po karku
  • Nic nie szkodzi, już zdarzały mi się takie sytuacje...
  • To może dasz się zaprosić na drinka, w ramach przeprosin oczywiście- uśmiechnął się łobuzersko
  • Oczywiście, drink z samym Justinem Bieberem to zaszczyt- zaczęłam chichotać
  • Dziękuje... tak właściwie to jak się nazywasz?
  • A no tak nawet się nie przedstawiła- zrobiło mi się trochę głupio
  • Nic nie szkodzi- powtórzył moje słowa
  • Julia, Julia Perez- powiedziałam
  • Ooo jak ładnie...- odpowiedziałam, a ja momentalnie się zarumieniłam
  • To chodźmy już
Ruszyliśmy w stronę baru gdzie zamówiłam wódkę z colą, a Bieber whisky. Rozejrzałam się do około i ujrzałam wiele zazdrosnych dziewczyn, które patrzyły się na mnie z mordem w oczach. Jak podejrzewałam były do fanki Justina, podeszły do nas i zaczęły robić sobie z nim zdjęcia, prosić o autografy. Gdy tylko od nas odeszły ja zachichotałam, a chłopak popatrzył zdezorientowany na mnie.
  • Co cię tak śmieszy?
  • Czy ty wi-widziałeś te dziewczyny?- za jąkałam się przez śmiech
  • No tak zwykłe Beliebers...
  • Człowieku one aż się śliniły na twój widok, no ale wy faceci tego nie zauważacie...- powiedziałam do niego, na co sam się zaśmiał
  • Nic dziwnego przecież jestem taki szekszi- wybuchłam śmiechem
  • Proszę państwa poznajcie skromność Justina Biebera- teraz już razem nie mogliśmy się nie śmiać
  • Dobra dość bo wszyscy się na nas patrzą- miał racje, dużo osób się nam przyglądało
Nagle zrobiło mi się słabo i gdyby nie Justin- który mnie złapał- upadłabym na ziemie. Szybko posadził mnie na krzesełku obok baru.
  • Nic ci nie jest?- zapytał z troską
  • Nie wszystko w porządku...
  • Na pewno?
  • Tak po prostu, brak powietrza do tego alkochol...
  • To może pójdziemy przejść się brzegiem morza..?
  • Nie chce zawracać ci głowy, powinieneś się bawić...
  • Ale ja bardzo chętnie z tobą pójdę- powiedział na co się uśmiechnęłam i ruszyliśmy na spacer.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Uff, myślałam że nie dodam dzisiaj rozdziału ale się udało... :) Ten rozdział to kompletna katastrofa, ale musiałam wymyślić ich pierwsze spotkanie...

4 komentarze:

  1. fajny czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem jednym słowem... Te rozdziały mnie cholernie wciągają... Niecierpliwie czekam na następny rozdział ... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stara rozdział cudny ;*

    OdpowiedzUsuń