wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 5

Proszę jeśli czytasz skomentuj... Dla ciebie jest to chwila, a ja przynajmniej mam pewność, że ktoś to czyta... :*
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 5
Pov's Julia
Obudziły mnie krzyki mojej mamy „ Za 15 minut na dole”. Jak za 15 minut to która jest godzina? Spojrzałam na zegarek i doznałam szoku była 7.25 ! No tak wczoraj usnęłam i nie nastawiłam budzika. Szybko wstałam pobiegłam to garderoby skąd wzięłam bieliznę i ubrania. Postanowiłam założyć jeansowe spodenki z koronkowymi kieszeniami do tego wciągniętą bluzkę bez rękawów z uśmiechniętą emotikonką i białe conversy. Umyłam zęby, włosy splotłam w warkocza na bok i pomalowałam się lekko. Wzięłam torbę i sprawdziłam czy wszystko mam, wychodząc z pokoju zabrałam mojego I-phona. Zbiegłam na dół gdzie czekali już Set i Emma, wzięłam rogalika i wybiegając z domu rzuciłam szybkie „ Cześć”.
  • Co ty dzisiaj w takim pośpiechu?- zapytał Set
  • Zaspałam dzisiaj i ledwo się wyrobiłam- odpowiedziałam zwalniając krok
  • Aha. A jak ty się w ogóle czujesz?- Emma spojrzała na mnie
  • Już dobrze to wszystko przez moją chorobę do tego przemęczenie, sama wiesz...- odpowiedziałam
  • Martwiliśmy się o ciebie- zabrał głos Set
  • Ooo kochani jesteście- przytuliłam ich
Poszliśmy jeszcze po resztę naszej 'paczki' czyli po: Kelsey, Stanleya, Josha i Eve. Nawet się nie zorientowałam kiedy byliśmy już pod szkołą. Weszliśmy głównym wejściem i momentalnie wokół mnie zebrało się mnóstwo ludzi którzy pytali jak się czuję czy wszystko w porządku odpowiadałam że jest już ok. I oczywiście dziękowali że dzięki mnie wygraliśmy mecz.
Pierwszą moją lekcją była matematyka którą lubiłam, tylko pani nie była zbyt miła. Poszłam do mojej szafki sama bo reszta mieli swoje szafki gdzie indziej. Wyjęłam z niej podręcznik i zeszyt i poszłam w stronę klasy. Niestety pod klasą stali już chłopcy z drużyny football'owej aka szkolni podrywacze. Na moje nieszczęście, żeby dojść do moich przyjaciół stojących pod klasą musiałam koło nich przejść. „ Raz się żyje”- pomyślałam i ruszyłam w drogę tak, aby mnie nie zauważyli.
  • Jak się czujesz księżniczko?- usłyszałam za sobą głos Mat'a- największy szkolny podrywacz
  • Dobrze...- odpowiedziałam chcąc iść dalej, lecz poczułam czyjąś dłoń n moim ramieniu, odwróciłam się i ujrzałam te bujne loki należące do Mat'a
  • To co w piątek po szkole?- zapytał
  • Haha... Już ci mówiłam, że się z tobą nie umówię- powiedziałam chcąc jak najszybciej stąd iść.
  • Myślałem, że może zmieniłaś zdanie- powiedział ze słyszalną w głosie nadzieją
  • To nie myśl- prychnęłam i odeszłam od niego. Słyszałam za sobą tylko 'Uuu' od jego kolegów.
Z uśmiechem podeszłam do mojej Emmy i Set'a opowiedziałam im całą sytuację i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy, gdzie usiadłam z Emmą i zaczęłam robić zadania które pani Smith kazała robić... I tak nadszedł czas lunchu, razem z Em i Set'em poszliśmy na stołówkę. Zamówiłam sałatkę z kurczakiem i sok pomarańczowy i razem z moimi przyjaciółmi poszliśmy do naszego stolika, gdzie czekali na nas już nasza 'paczka'.
  • Cześć wszystkim- powiedziałam, a raczej krzyknęłam do moich przyjaciół
  • No cześć- odpowiedzieli chórem
  • Jak się czujesz?- zapytała Eva
  • Już dobrze nie martwcie się już tak- powiedziałam trochę zirytowana nadmiernymi pytaniami o moje zdrowie
  • Dobra jedzmy już, bo Nam nie zdążymy na chemię, a wiecie jaka ta pani jest upierdliwa- powiedział Set do mnie i Emmy.

Niestety chodziłam do klasy tylko z Em i Set'em reszta chodziła do innej . W spokoju minęła reszta dnia. W drodze powrotnej rozmawialiśmy o tym że już tylko tydzień szkoły i koniec roku.

2 komentarze: