Rozdział 4
Pov's Julia
Podjechaliśmy do mojej ulubionej
restauracji „ Roma” serwują tu moje ulubione spaghetti.
Weszliśmy do środka, a Pan Watson ( tata Emmy i właściciel
restauracji) serdecznie Nas przywitał i wskazał stolik. Podszedł
do nas kelner i przyjął nasze zamówienia.
- Mamo podwieziesz mnie jutro do szkoły?- zapytałam
- Przecież Bozia nóżki dała, prawda?- odpowiedziała
- No tak, ale wiesz lekarz powiedział że nie mogę się przemęczać.- odpowiedziałam z cwaniackim uśmieszkiem.
- Michael zawieziesz jutro siostrę do szkoły- odpowiedziała mama
- Co ?!- razem z moim bratek krzyknęliśmy
- Przecież sama powiedziałaś że nie możesz się przemęczać
- Yyy... To ja jednak pójdę z Emmą i Set'em
- Tak też myślała- mama odpowiedziała, uśmiechając się chytrze
Wiedziała że w życiu się nie zgodzę
na podwózkę Michaela. W naszej szkole wiadomości szybko się
roznoszą i gdyby tylko zobaczyli mnie z moim bratem pod szkołą,
zaczęłyby się docinki że mam nowego chłopaka. Po godzinie
spędzonej w restauracji wróciliśmy do domu, a ja byłam tak
zmęczona, że postanowiłam się chwilkę zdrzemnąć w swoim
pokoju. Nie mogłam zasnąć więc zaczęłam słuchać wolnej muzyki
na moim I-pod'zie. Z piosenki Bruno Mars'a „Granade” zmieniła
się na piosenkę której wcześniej nie słyszałam. Od razu wpadła
mi w ucho, a po chwili zorientowałam się że jest to piosenka
Justina Bieber'a „ As Long As You Love Me” w wersji akustycznej,
którą Lily kilka razy słuchała. Była ona powolna, piękne słowa,
rytmika jednym słowem idealna i została moją ulubioną. Chwilę
później odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Zostałam obudzona przez mojego
małego „ potworka”, przybiegła do mnie mówiąc żebym zeszła
na dół bo jest już kolacja. Spojrzałam na zegarek była godzina
19.30 Nie źle pospałam- pomyślałam
Nie byłam głodna, więc zeszłam na
dół i nalałam sobie tylko szklankę soku pomarańczowego i poszłam
do siebie. Wzięłam mojego notebooka i weszłam na twittera. Weszłam
na mój profil i doznałam szoku, było pełno twittów od znajomych,
którzy pytali jak się czuję i życzyli mi szybkiego powrotu do
zdrowia. Dodałam twitta:
„ Czuję się dobrze i dziękuję za
to że mnie wspieracie :*”
Postanowiłam zaobserwować Justina na
twitterze i tak też zrobiłam. Przejrzałam jego twitty i łza
spłynęła po moim poliku gdy ujrzałam twitta dodanego godzinę
temu:
„ W drodze do Kanady: do mojej
rodziny i małych chorych fanów. TO DLA CIEBIE AVALANNA <3”
Zamknęłam notebook'a i poszłam się
wykąpać. Z garderoby wzięłam bieliznę, luźny T-shirt i
spodenki, po czym odłożyłam biżuterię i udałam się do
łazienki. Brudne ubrania wrzuciłam do kosza na pranie i „weszłam
do kabiny. Umyłam włosy moim ulubionym lawendowym szamponem, umyłam
ciało żelem o tym samym zapachu. Wyszłam z kabiny i wytarłam się
w biały, miękki ręcznik, po czym założyłam wcześniej
przyniesione rzeczy i weszłam do łazienki. Położyłam się w moim
łóżku, wysłałam do Emmy i Set'a esemesa w którym napisałam:
„ Dobranoc :* Przyjdziecie po mnie
jutro do szkoły?”
Nie musiałam długo czekać bo po
chwili otrzymałam esemesy z wiadomościami że wpadną po mnie i
pójdziemy razem do szkoły. Nie zorientowałam się kiedy usnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------No to mamy następny rozdział... Przepraszam za to, że tak długo musieliście czekać...
Oooo tyy.masz do tego łeb dziewczyno.pisz następne.! szybko.!
OdpowiedzUsuń