niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 4

Rozdział 4
Pov's Julia
Podjechaliśmy do mojej ulubionej restauracji „ Roma” serwują tu moje ulubione spaghetti. Weszliśmy do środka, a Pan Watson ( tata Emmy i właściciel restauracji) serdecznie Nas przywitał i wskazał stolik. Podszedł do nas kelner i przyjął nasze zamówienia.
  • Mamo podwieziesz mnie jutro do szkoły?- zapytałam
  • Przecież Bozia nóżki dała, prawda?- odpowiedziała
  • No tak, ale wiesz lekarz powiedział że nie mogę się przemęczać.- odpowiedziałam z cwaniackim uśmieszkiem.
  • Michael zawieziesz jutro siostrę do szkoły- odpowiedziała mama
  • Co ?!- razem z moim bratek krzyknęliśmy
  • Przecież sama powiedziałaś że nie możesz się przemęczać
  • Yyy... To ja jednak pójdę z Emmą i Set'em
  • Tak też myślała- mama odpowiedziała, uśmiechając się chytrze
Wiedziała że w życiu się nie zgodzę na podwózkę Michaela. W naszej szkole wiadomości szybko się roznoszą i gdyby tylko zobaczyli mnie z moim bratem pod szkołą, zaczęłyby się docinki że mam nowego chłopaka. Po godzinie spędzonej w restauracji wróciliśmy do domu, a ja byłam tak zmęczona, że postanowiłam się chwilkę zdrzemnąć w swoim pokoju. Nie mogłam zasnąć więc zaczęłam słuchać wolnej muzyki na moim I-pod'zie. Z piosenki Bruno Mars'a „Granade” zmieniła się na piosenkę której wcześniej nie słyszałam. Od razu wpadła mi w ucho, a po chwili zorientowałam się że jest to piosenka Justina Bieber'a „ As Long As You Love Me” w wersji akustycznej, którą Lily kilka razy słuchała. Była ona powolna, piękne słowa, rytmika jednym słowem idealna i została moją ulubioną. Chwilę później odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Zostałam obudzona przez mojego małego „ potworka”, przybiegła do mnie mówiąc żebym zeszła na dół bo jest już kolacja. Spojrzałam na zegarek była godzina 19.30 Nie źle pospałam- pomyślałam
Nie byłam głodna, więc zeszłam na dół i nalałam sobie tylko szklankę soku pomarańczowego i poszłam do siebie. Wzięłam mojego notebooka i weszłam na twittera. Weszłam na mój profil i doznałam szoku, było pełno twittów od znajomych, którzy pytali jak się czuję i życzyli mi szybkiego powrotu do zdrowia. Dodałam twitta:
„ Czuję się dobrze i dziękuję za to że mnie wspieracie :*”
Postanowiłam zaobserwować Justina na twitterze i tak też zrobiłam. Przejrzałam jego twitty i łza spłynęła po moim poliku gdy ujrzałam twitta dodanego godzinę temu:
„ W drodze do Kanady: do mojej rodziny i małych chorych fanów. TO DLA CIEBIE AVALANNA <3”
Zamknęłam notebook'a i poszłam się wykąpać. Z garderoby wzięłam bieliznę, luźny T-shirt i spodenki, po czym odłożyłam biżuterię i udałam się do łazienki. Brudne ubrania wrzuciłam do kosza na pranie i „weszłam do kabiny. Umyłam włosy moim ulubionym lawendowym szamponem, umyłam ciało żelem o tym samym zapachu. Wyszłam z kabiny i wytarłam się w biały, miękki ręcznik, po czym założyłam wcześniej przyniesione rzeczy i weszłam do łazienki. Położyłam się w moim łóżku, wysłałam do Emmy i Set'a esemesa w którym napisałam:
„ Dobranoc :* Przyjdziecie po mnie jutro do szkoły?”

Nie musiałam długo czekać bo po chwili otrzymałam esemesy z wiadomościami że wpadną po mnie i pójdziemy razem do szkoły. Nie zorientowałam się kiedy usnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------No to mamy następny rozdział... Przepraszam za to, że tak długo musieliście czekać...

1 komentarz: