Rozdział 3
Pov's Julia
Słychać krzyki kibiców, wynik 69:69,
ostatni rzut, dostaję piłkę, wyskakuje i rzucam. Nagle widzę
białe światło przed oczami z nosa zaczęła sączyć mi się krew.
Moje nogi odmówiły posłuszeństwa i poczułam zderzenie z ziemią.
Pov's Narrator
Julia upadła na ziemię, ludzie
zebrali się wokół i krzyczeli „ Wezwijcie pogotowie ! Niech ktoś
wezwie karetkę! „ Rodzice Julii zbiegli z trybun do nieprzytomnej
córki, Rebecka płakała prosząc aby się obudziła, lecz tak się
nie stało. Pogotowie przyjechało w mgnieniu oka, zabrali ją na
noszach do karetki, tam już założyli wenflon i podpięli
kroplówkę. Rodzice i rodzeństwo jechali samochodem za karetką,
mama Julii nie mogła się uspokoić. Szpital był bardzo blisko szkoły, więc pięć minut później wszyscy dotarli na miejsce.
Pov's Julia
Gdy się obudziłam zobaczyłam moją
śpiącą mamę przy łóżku szpitalnym. Nie mogła sobie
przypomnieć co się stało na meczu. Pogłaskałam ją po głowie,
nie chcąc jej obudzić, ale gdy tylko ją dotknęłam od razu się
zbudziła.
-Córciu, obudziłaś się!-
powiedziała z uśmiechem na twarzy
-Cześć mamo... Jak się tutaj
znalazłam?- zapytałam chcąc się dowiedzieć dlaczego tutaj jestem
-Nic nie pamiętasz?- zapytała z lekko
zdziwioną miną, pokręciłam przecząco głową.
-A więc- kontynuowała- Rzucałaś
ostatni rzut decydujący czy wygracie i oczywiście trafiłaś,
wszyscy zaczęli wiwatować, lecz ty upadłaś a z nosa zaczęła
lecieć ci krew... No i tak się znalazłaś w szpitalu.
-Jestem chora?- zapytałam z nadzieją
że nic mi nie jest
-Nie jesteś, lekarz twierdzi że jest
to brak insuliny ( tak byłam chora na cukrzyce) przez dłuższy czas
i przemęczenie i dzisiaj cię wypuszczą do domu- po tych słowach
odetchnęłam z ulgą
-Mamo mam prośbę...- powiedziałam
-Co tylko chcesz córciu- odpowiedziała
na co się uśmiechnęłam
-Chciałabym się przebrać w
wczorajszą sukienkę, bo ten strój jest przepocony
-Pójdę spytać lekarz, czy ci wolno
odpiąć się od kroplówki- po tych słowach wyszła z sali
Rozglądam się po sali, na której
leżałam sama, ujrzałam pielęgniarkę siedzącą za biurkiem. Po
chwili zobaczyłam Lily wbiegającą do sali z uśmiechem.
-Cześć księżniczko- powiedziałam a
na jej twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech
-Cześć Julia- odpowiedziała i
rzuciła się w lekki uścisk
-I jak widziałaś tego swojego
Justina?
-Nie, nie widziałam dopiero za kilka
dni przyjedzie do szpitala i zagra koncert naprzeciwko szpitala.-
odpowiedziała
-To chyba w twoje urodziny gra ten
koncert...>?- powiedziałam, na co Lily się uśmiechnęła
-No tak, czy to nie wspaniałe, że
właśnie w moje urodziny gra koncert, to takie słodkie!
I o to właśnie mi chodziło, aby na
jej buźce pojawił się ten piękny uśmiech. W tym momencie weszła
mama i powiedziała, że mogę iść się przebrać, ale muszę być
ostrożna żebym znowu nie zemdlała. Poszłam do szpitalnych
łazienek, przebrałam się we wcześniejsze ubrania ( sukienkę i
sandałki). Poczułam jak bardzo mocno doskwiera mi głód, doszłam
do mojej sali i zobaczyłam całą moją rodzinę czekającą na
mnie.
-Mamo jestem głodna, czy możemy iść
coś zjeść?- zapytałam kierując się do krzesełka Lily, aby
wziąć ją na kolana
-Zaraz dostaniemy twój wypis i
pójdziemy na obiad do restauracji- odpowiedziała na co się
uśmiechnęłam
-To dobrze bo jestem strasznie
głodna...
-Nie dziwię się cały dzień bez
jedzenia, ja bym nie wytrzymał- odpowiedział mój starszy brat
który je nie możliwą ilość jedzenia
Kilka minut później do sali wszedł
mój lekarz prowadzący i dał nam mój wypis.
-Wracaj szybko do zdrowia i nie
przemęczaj się...- powiedział doktor
-Dziękuje, na pewno nie będę się
przemęczać z nimi- wskazałam na moją rodzinę która niosła moje
torby
-Do zobaczenia Julio- powiedział
mężczyzna i wyszedł z sali, a my udaliśmy się aby coś zjeść.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Następny rozdział... :* Jest on długi więc mam nadzieję, że się spodoba. Przepraszam za błędy...
Czytasz = Komentuj
Czekam na nastepny :* dodaj szybkoo
OdpowiedzUsuńOhhhhh Adziochu.cóż za niespodziewany obrót akcji.hahahahah.a tak serio - genialny rozdział moja pisareczko :*
OdpowiedzUsuń