niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 6 2/3

 Rozdział 6 2/2
Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, które po chwili otworzył mój brat który również z Nami idzie na imprezę.
  • Dziewczyny ruszcie te swoje zgrabne tyłki i chodźcie już- krzyknął Michael
  • Zaraz!- odkrzyknęłyśmy chórem, wybuchając śmiechem
Delikatnie poprawiłyśmy włosy i makijaż, aby wyglądać idealnie. Wsunęłyśmy buty na stopy, przejrzałyśmy się w lustrze i ruszyłyśmy w drogę. Schodząc na dół słyszeliśmy głośne chichoty chłopców, ale gdy tylko weszłyśmy do salony momentalnie umilkli. Siedzieli z otwartą buzią i wytrzeszczonymi oczami, na co z naszych ust wydał się chichot.
  • Wszystko w porządku chłopcy?- zapytała rozbawiona Kels
  • W jak najlepszym...- odpowiedzieli jak zahipnotyzowani
  • Czyli wy zostajecie, a my idziemy pobawić się z innymi chłopcami?- powiedziała uwodzicielsko Em
  • Co tylko chcecie...
W tym momencie nie mogłyśmy się powstrzymać i wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem, którego nie mogliśmy pohamować. Po chwili nasi przyjaciele zorientowali się co się dzieje i zrobili naburmuszone miny, na co my jeszcze bardziej się śmiałyśmy.
  • No już nie smutać mi tutaj, mamy się przecież dzisiaj dobrze bawić- powiedziałam
  • No właśnie, a tak właściwie to dlaczego szczelacie foszka?- zapytała słodko Eva
  • Bo się z Nas śmiejecie...- odpowiedzieli razem niczym 5-latki którzy nie dostali słodyczy
  • Nie dało się nie zaśmiać, siedzieliście patrząc się na Nas jak na jakiś ósmy cud świata...
  • O to już nie nasza wina, że jesteście takie ładne...- rzekł Stanley, a my się zarumieniłyśmy
  • No właśnie- zawtórowała mu reszta
  • Dobra koniec gadania, idziemy się bawić- podsumował mój brat
Postanowiliśmy przejść się pieszo na plaże która znajdowała się zaledwie kilkaset metrów od mojego domu. Ustaliliśmy, że po imprezie nocujemy u Josh'a i Evy których rodzice wyjechali na weekend w sprawach służbowych. Z dziewczynami szłyśmy z przodu, a reszta za nami. Kelsey zaczęła się nabijać z naszych napaleńców, którzy już obmyślali plan pt. „ Jak zdobyć dziewczynę, na jedną noc ?!”. Gdy poczułyśmy, że za nami nikt nie idzie odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy chłopców siedzących na chodniku, ze spuszczonymi głowami i było słychać udawany szloch. Momentalnie wybuchnęłyśmy jeszcze większym śmichem, lecz widząc tych biedaków powstrzymałyśmy się, i zapytałyśmy dlaczego z nami nie idą, na co odpowiedzieli że znowu się z nich śmiejemy. Chichotając pod nosem przeprosiłyśmy naszych ' dojrzałych' mężczyzn i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Od wejścia było słychać głośną muzykę i krzyki ludzi. Nie mogliśmy znaleźć, żadnego wolnego miejsca żeby usiąść, w końcu Josh znalazł idealne miejsce z dala od innych, na uboczu... Musiałam iść do łazienki, żeby wstrzyknąć sobie insulinę. Powiedziałam dziewczynom, że idę do łazienki, wzięłam torebkę i odeszłam od nich. Weszłam do łazienki która była podzielona na dwa przejścia do damskiej i męskiej, ale umywalki były w jednym miejscu dla wszystkich. Weszłam do jednej z kabin, po czym wyciągnęłam mój 'ekwipunek'. Strzykawkę nabiłam lekiem i podwinęłam bluzke, wacikiem przemyłam miejsce na brzuchu i powoli wbiłam igłę. Nie bolało ani trochę, chociaż w sumie jestem już przyzwyczajona do tego. Po skończonym 'zabiegu' wszystko schowałam do torebki, a strzykawkę wzięłam do ręki by wyrzucić ją do kosza. Wyszłam z kabiny poprawiając ubrania i udałam się w stronę umywalek. Gdy tam doszłam myślałam, że oczy wyskoczą mi z orbit, stał tam nie kto inny jak...  
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Nie mogłam się powstrzymać żeby tak zakończyć rozdział... Nie zawieszam bloga bo pod ostatnim rozdziałem pojawiły się komentarze, dziękuję tym którzy poświęcili swój czas... :* Miłego czytania i do następnego :*

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 6 1/3

Nie wiem czy jest jakiś sens w prowadzeniu tego bloga... Pod rozdziałami nie ma nawet 1 komentarza, a wyświetleń jest DUŻO !!! Tak trudno postawić chociaż kropkę...>? Mam napisane do przodu rozdziały i tylko je dodam i raczej zawieszę bloga jeśli pójdzie tak dalej... Przepraszam bo to po części szantaż, ale na prawdę denerwujące jest to, że siedzę godzinami nad rozdziałem a jest ZERO komentarzy... Zmieniłam w ustawieniach i jest możliwość komentowania bez potrzeby zakładania konta, mam nadzieje że od teraz będzie więcej komentarzy... To by było na tyle... Miłego czytania...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 6 1/3
Pov's Julia
Na dzisiejszy dzień czekałam całe dziesięć miesięcy. Już za dwie godziny, mogę zacząć wakacje pełną parą. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 8.30, zakończenie roku mamy na 10.30. Poszłam do garderoby z której wyciągnęłam granatową sukienkę, kremowe buty na obcasie z czarną kokardką, ze szkatułki wyjęłam łańcuszek i bransoletkę z przywieszkami. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic i przebrałam się we wcześniej przygotowane ubrania. Włosy wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone, pomalowałam lekko rzęsy i nałożyłam trochę podkładu, usta musnęłam moim ulubionym błyszczykiem i byłam już gotowa do wyjścia. Włożyłam buty i zeszłam na dół zjeść jakieś małe śniadanie.
  • Ślicznie wyglądasz córciu- powiedziała moja mama która robiła śniadanie dla wszystkich
  • Dziękuję i nawzajem oczywiście- powiedziałam, na co mama się uśmiechnęłam
  • Chcesz kanapki?- zapytała
  • Tak po proszę- odpowiedziałam, poszłam do lodówki i nalałam sobie soku pomarańczowego
Usiadłam przy stole i zjadłam śniadanie, wstawiłam naczynia do zmywarki i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Wzięłam torebkę do której wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i telefon i wyszłam z domu mówiąc wszystkim 'Cześć'.
  • Hejka- powiedziałam do moich przyjaciół całując ich poliki
  • Cudowna sukienka- powiedziała na wstępie Em
  • I cudowna dziewczyna- dopowiedział Set
  • Dzięki- odpowiedziałam rumieniąc się
  • Jak pomyślę o jutrzejszej imprezie... Przepraszam, o jutrzejszej wakacyjnej imprezie to już bym mogła tańczyć... - krzyknęła Em, na co z Set'em się zaśmialiśmy
  • Imprezowa Em się obudziła?- odpowiedziałam wchodząc na ulice, gdzie mieszka Josh, Eva i Kelsey
Szliśmy jeszcze kilka metrów i doszliśmy do domu rodzeństwa, gdzie Kelsey i Stanley już byli. Przywitaliśmy się i ruszyliśmy do szkoły. Dużo rozmawialiśmy o jutrzejszej imprezie na plaży. Razem z dziewczynami rozmawialiśmy w co się ubrać i ustaliłyśmy, że dziewczyny przyjdą do mnie i razem się przygotujemy. Gdy doszliśmy na miejsce, ruszyliśmy na boisko szkolne gdzie miała się odbyć uroczystość. Weszła pani dyrektor i zaczęła swoje przemówienie, zaczęła wywoływać po odebranie świadectwa. Po całym nudnym zakończeniu całą 'paczką' poszliśmy do Starbucks'u . Usiedliśmy przy stoliku obok dużej szklanej ściany, z której był widok na ulice Stratford. Usłyszeliśmy harmider za oknem i nasze wzroki powędrowały do sprawcy tłumu. Przyjrzałam się bardziej postaci i po kilku chwilach zorientowałam się, że był to Justin Bieber ze swoją przyjaciółką- Jessicą Miller, był jeszcze bardziej przystojny niż na plakat w pokoju Lily. Na kilka chwil nasz wzrok się 'spotkał' na co się uśmiechnęłam, a on odwzajemnił mój gest. Chwilę później wróciłam do rozmowy z moimi przyjaciółmi, ale wciąż w głowie miałam te karmelowe tęczówki.

Razem z dziewczynami przygotowywałyśmy się do imprezy, i gadaliśmy o chłopcach. Miałyśmy już przygotowane stroje i buty wystarczyło się tylko wyszykować. Zamówiłyśmy pizzę i zjadłyśmy ją jak najszybciej. Chłopaki przyjdą po nas o 22.00 czyli mamy jeszcze godzinę. Postanowiłyśmy ubrać się ładnie, ale i wygodnie. Założyłam bikini ( nigdy nie wiadomo co się będzie działo na plaży) koloru miętowego, na to krótkie spodenki w jasnych kolorach tęczy oraz luźną miętową bluzkę bez rękawów, którą wpuściłam do spodenek do tego białe sandałki z kokardką w kolorze koszulki. Na nadgarstek założyłam kilka bransoletek w tym moją ulubioną ( z przywieszkami), a na szyję łańcuszek z serduszkiem. Włosy pozostawiłam rozpuszczone i lekko pofalowałam końcówki, nie malowałam się mocno, bo po pierwsze nie lubię się mocno malować, a po drugie w taki upał i tak wszystko spłynie po mojej twarzy. Dziewczyny też wyglądały świetnie: Em miała jeansowe spodenki z wysokim stanem i wpuszczoną w nie biały T-shirt z napisem 'I <3 DANCE' do tego balerinki, kilka bransoletek i wisiorek. Włosy miała związane w niechlujnego koka z którego wystawało kilka kosmyków włosów. Kelsey była najodważniejsza z Nas wszystkich pod względem ubioru. Miała założoną czerwoną krótką sukienkę, koturny, a włosy wyprostowała i pozostawiła rozpuszczone. Eva miała zwiewną malinową spódniczkę w którą wpuszczony był biały T-shirt, sandałki a włosy także miała rozpuszczone. Stanęłyśmy razem przed lustrem mojej szafy i zrobiłyśmy sobie zdjęcie, które wrzuciłam na twittera z podpisem 'Czas na imprezkę'.

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 5

Proszę jeśli czytasz skomentuj... Dla ciebie jest to chwila, a ja przynajmniej mam pewność, że ktoś to czyta... :*
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 5
Pov's Julia
Obudziły mnie krzyki mojej mamy „ Za 15 minut na dole”. Jak za 15 minut to która jest godzina? Spojrzałam na zegarek i doznałam szoku była 7.25 ! No tak wczoraj usnęłam i nie nastawiłam budzika. Szybko wstałam pobiegłam to garderoby skąd wzięłam bieliznę i ubrania. Postanowiłam założyć jeansowe spodenki z koronkowymi kieszeniami do tego wciągniętą bluzkę bez rękawów z uśmiechniętą emotikonką i białe conversy. Umyłam zęby, włosy splotłam w warkocza na bok i pomalowałam się lekko. Wzięłam torbę i sprawdziłam czy wszystko mam, wychodząc z pokoju zabrałam mojego I-phona. Zbiegłam na dół gdzie czekali już Set i Emma, wzięłam rogalika i wybiegając z domu rzuciłam szybkie „ Cześć”.
  • Co ty dzisiaj w takim pośpiechu?- zapytał Set
  • Zaspałam dzisiaj i ledwo się wyrobiłam- odpowiedziałam zwalniając krok
  • Aha. A jak ty się w ogóle czujesz?- Emma spojrzała na mnie
  • Już dobrze to wszystko przez moją chorobę do tego przemęczenie, sama wiesz...- odpowiedziałam
  • Martwiliśmy się o ciebie- zabrał głos Set
  • Ooo kochani jesteście- przytuliłam ich
Poszliśmy jeszcze po resztę naszej 'paczki' czyli po: Kelsey, Stanleya, Josha i Eve. Nawet się nie zorientowałam kiedy byliśmy już pod szkołą. Weszliśmy głównym wejściem i momentalnie wokół mnie zebrało się mnóstwo ludzi którzy pytali jak się czuję czy wszystko w porządku odpowiadałam że jest już ok. I oczywiście dziękowali że dzięki mnie wygraliśmy mecz.
Pierwszą moją lekcją była matematyka którą lubiłam, tylko pani nie była zbyt miła. Poszłam do mojej szafki sama bo reszta mieli swoje szafki gdzie indziej. Wyjęłam z niej podręcznik i zeszyt i poszłam w stronę klasy. Niestety pod klasą stali już chłopcy z drużyny football'owej aka szkolni podrywacze. Na moje nieszczęście, żeby dojść do moich przyjaciół stojących pod klasą musiałam koło nich przejść. „ Raz się żyje”- pomyślałam i ruszyłam w drogę tak, aby mnie nie zauważyli.
  • Jak się czujesz księżniczko?- usłyszałam za sobą głos Mat'a- największy szkolny podrywacz
  • Dobrze...- odpowiedziałam chcąc iść dalej, lecz poczułam czyjąś dłoń n moim ramieniu, odwróciłam się i ujrzałam te bujne loki należące do Mat'a
  • To co w piątek po szkole?- zapytał
  • Haha... Już ci mówiłam, że się z tobą nie umówię- powiedziałam chcąc jak najszybciej stąd iść.
  • Myślałem, że może zmieniłaś zdanie- powiedział ze słyszalną w głosie nadzieją
  • To nie myśl- prychnęłam i odeszłam od niego. Słyszałam za sobą tylko 'Uuu' od jego kolegów.
Z uśmiechem podeszłam do mojej Emmy i Set'a opowiedziałam im całą sytuację i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy, gdzie usiadłam z Emmą i zaczęłam robić zadania które pani Smith kazała robić... I tak nadszedł czas lunchu, razem z Em i Set'em poszliśmy na stołówkę. Zamówiłam sałatkę z kurczakiem i sok pomarańczowy i razem z moimi przyjaciółmi poszliśmy do naszego stolika, gdzie czekali na nas już nasza 'paczka'.
  • Cześć wszystkim- powiedziałam, a raczej krzyknęłam do moich przyjaciół
  • No cześć- odpowiedzieli chórem
  • Jak się czujesz?- zapytała Eva
  • Już dobrze nie martwcie się już tak- powiedziałam trochę zirytowana nadmiernymi pytaniami o moje zdrowie
  • Dobra jedzmy już, bo Nam nie zdążymy na chemię, a wiecie jaka ta pani jest upierdliwa- powiedział Set do mnie i Emmy.

Niestety chodziłam do klasy tylko z Em i Set'em reszta chodziła do innej . W spokoju minęła reszta dnia. W drodze powrotnej rozmawialiśmy o tym że już tylko tydzień szkoły i koniec roku.

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 4

Rozdział 4
Pov's Julia
Podjechaliśmy do mojej ulubionej restauracji „ Roma” serwują tu moje ulubione spaghetti. Weszliśmy do środka, a Pan Watson ( tata Emmy i właściciel restauracji) serdecznie Nas przywitał i wskazał stolik. Podszedł do nas kelner i przyjął nasze zamówienia.
  • Mamo podwieziesz mnie jutro do szkoły?- zapytałam
  • Przecież Bozia nóżki dała, prawda?- odpowiedziała
  • No tak, ale wiesz lekarz powiedział że nie mogę się przemęczać.- odpowiedziałam z cwaniackim uśmieszkiem.
  • Michael zawieziesz jutro siostrę do szkoły- odpowiedziała mama
  • Co ?!- razem z moim bratek krzyknęliśmy
  • Przecież sama powiedziałaś że nie możesz się przemęczać
  • Yyy... To ja jednak pójdę z Emmą i Set'em
  • Tak też myślała- mama odpowiedziała, uśmiechając się chytrze
Wiedziała że w życiu się nie zgodzę na podwózkę Michaela. W naszej szkole wiadomości szybko się roznoszą i gdyby tylko zobaczyli mnie z moim bratem pod szkołą, zaczęłyby się docinki że mam nowego chłopaka. Po godzinie spędzonej w restauracji wróciliśmy do domu, a ja byłam tak zmęczona, że postanowiłam się chwilkę zdrzemnąć w swoim pokoju. Nie mogłam zasnąć więc zaczęłam słuchać wolnej muzyki na moim I-pod'zie. Z piosenki Bruno Mars'a „Granade” zmieniła się na piosenkę której wcześniej nie słyszałam. Od razu wpadła mi w ucho, a po chwili zorientowałam się że jest to piosenka Justina Bieber'a „ As Long As You Love Me” w wersji akustycznej, którą Lily kilka razy słuchała. Była ona powolna, piękne słowa, rytmika jednym słowem idealna i została moją ulubioną. Chwilę później odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Zostałam obudzona przez mojego małego „ potworka”, przybiegła do mnie mówiąc żebym zeszła na dół bo jest już kolacja. Spojrzałam na zegarek była godzina 19.30 Nie źle pospałam- pomyślałam
Nie byłam głodna, więc zeszłam na dół i nalałam sobie tylko szklankę soku pomarańczowego i poszłam do siebie. Wzięłam mojego notebooka i weszłam na twittera. Weszłam na mój profil i doznałam szoku, było pełno twittów od znajomych, którzy pytali jak się czuję i życzyli mi szybkiego powrotu do zdrowia. Dodałam twitta:
„ Czuję się dobrze i dziękuję za to że mnie wspieracie :*”
Postanowiłam zaobserwować Justina na twitterze i tak też zrobiłam. Przejrzałam jego twitty i łza spłynęła po moim poliku gdy ujrzałam twitta dodanego godzinę temu:
„ W drodze do Kanady: do mojej rodziny i małych chorych fanów. TO DLA CIEBIE AVALANNA <3”
Zamknęłam notebook'a i poszłam się wykąpać. Z garderoby wzięłam bieliznę, luźny T-shirt i spodenki, po czym odłożyłam biżuterię i udałam się do łazienki. Brudne ubrania wrzuciłam do kosza na pranie i „weszłam do kabiny. Umyłam włosy moim ulubionym lawendowym szamponem, umyłam ciało żelem o tym samym zapachu. Wyszłam z kabiny i wytarłam się w biały, miękki ręcznik, po czym założyłam wcześniej przyniesione rzeczy i weszłam do łazienki. Położyłam się w moim łóżku, wysłałam do Emmy i Set'a esemesa w którym napisałam:
„ Dobranoc :* Przyjdziecie po mnie jutro do szkoły?”

Nie musiałam długo czekać bo po chwili otrzymałam esemesy z wiadomościami że wpadną po mnie i pójdziemy razem do szkoły. Nie zorientowałam się kiedy usnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------No to mamy następny rozdział... Przepraszam za to, że tak długo musieliście czekać...

środa, 19 marca 2014

Rozdział 3

Rozdział 3
Pov's Julia
Słychać krzyki kibiców, wynik 69:69, ostatni rzut, dostaję piłkę, wyskakuje i rzucam. Nagle widzę białe światło przed oczami z nosa zaczęła sączyć mi się krew. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa i poczułam zderzenie z ziemią.

Pov's Narrator
Julia upadła na ziemię, ludzie zebrali się wokół i krzyczeli „ Wezwijcie pogotowie ! Niech ktoś wezwie karetkę! „ Rodzice Julii zbiegli z trybun do nieprzytomnej córki, Rebecka płakała prosząc aby się obudziła, lecz tak się nie stało. Pogotowie przyjechało w mgnieniu oka, zabrali ją na noszach do karetki, tam już założyli wenflon i podpięli kroplówkę. Rodzice i rodzeństwo jechali samochodem za karetką, mama Julii nie mogła się uspokoić. Szpital był bardzo blisko szkoły, więc pięć minut później wszyscy dotarli na miejsce.


Pov's Julia
Gdy się obudziłam zobaczyłam moją śpiącą mamę przy łóżku szpitalnym. Nie mogła sobie przypomnieć co się stało na meczu. Pogłaskałam ją po głowie, nie chcąc jej obudzić, ale gdy tylko ją dotknęłam od razu się zbudziła.
-Córciu, obudziłaś się!- powiedziała z uśmiechem na twarzy
-Cześć mamo... Jak się tutaj znalazłam?- zapytałam chcąc się dowiedzieć dlaczego tutaj jestem
-Nic nie pamiętasz?- zapytała z lekko zdziwioną miną, pokręciłam przecząco głową.
-A więc- kontynuowała- Rzucałaś ostatni rzut decydujący czy wygracie i oczywiście trafiłaś, wszyscy zaczęli wiwatować, lecz ty upadłaś a z nosa zaczęła lecieć ci krew... No i tak się znalazłaś w szpitalu.
-Jestem chora?- zapytałam z nadzieją że nic mi nie jest
-Nie jesteś, lekarz twierdzi że jest to brak insuliny ( tak byłam chora na cukrzyce) przez dłuższy czas i przemęczenie i dzisiaj cię wypuszczą do domu- po tych słowach odetchnęłam z ulgą
-Mamo mam prośbę...- powiedziałam
-Co tylko chcesz córciu- odpowiedziała na co się uśmiechnęłam
-Chciałabym się przebrać w wczorajszą sukienkę, bo ten strój jest przepocony
-Pójdę spytać lekarz, czy ci wolno odpiąć się od kroplówki- po tych słowach wyszła z sali
Rozglądam się po sali, na której leżałam sama, ujrzałam pielęgniarkę siedzącą za biurkiem. Po chwili zobaczyłam Lily wbiegającą do sali z uśmiechem.
-Cześć księżniczko- powiedziałam a na jej twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech
-Cześć Julia- odpowiedziała i rzuciła się w lekki uścisk
-I jak widziałaś tego swojego Justina?
-Nie, nie widziałam dopiero za kilka dni przyjedzie do szpitala i zagra koncert naprzeciwko szpitala.- odpowiedziała
-To chyba w twoje urodziny gra ten koncert...>?- powiedziałam, na co Lily się uśmiechnęła
-No tak, czy to nie wspaniałe, że właśnie w moje urodziny gra koncert, to takie słodkie!
I o to właśnie mi chodziło, aby na jej buźce pojawił się ten piękny uśmiech. W tym momencie weszła mama i powiedziała, że mogę iść się przebrać, ale muszę być ostrożna żebym znowu nie zemdlała. Poszłam do szpitalnych łazienek, przebrałam się we wcześniejsze ubrania ( sukienkę i sandałki). Poczułam jak bardzo mocno doskwiera mi głód, doszłam do mojej sali i zobaczyłam całą moją rodzinę czekającą na mnie.
-Mamo jestem głodna, czy możemy iść coś zjeść?- zapytałam kierując się do krzesełka Lily, aby wziąć ją na kolana
-Zaraz dostaniemy twój wypis i pójdziemy na obiad do restauracji- odpowiedziała na co się uśmiechnęłam
-To dobrze bo jestem strasznie głodna...

-Nie dziwię się cały dzień bez jedzenia, ja bym nie wytrzymał- odpowiedział mój starszy brat który je nie możliwą ilość jedzenia
Kilka minut później do sali wszedł mój lekarz prowadzący i dał nam mój wypis.
-Wracaj szybko do zdrowia i nie przemęczaj się...- powiedział doktor
-Dziękuje, na pewno nie będę się przemęczać z nimi- wskazałam na moją rodzinę która niosła moje torby
-Do zobaczenia Julio- powiedział mężczyzna i wyszedł z sali, a my udaliśmy się aby coś zjeść.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------Następny rozdział... :* Jest on długi więc mam nadzieję, że się spodoba. Przepraszam za błędy...

Czytasz = Komentuj


wtorek, 18 marca 2014

Twitter

Zostało założone konto na twitterze poświęcone opowiadaniu "In spite of illness"...
Adres twittera- @ISOI_FunFiction
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach to zostawcie sowjego tt w komentarzach :*

Rozdział 2

Rozdział 2
Pov's Julia
Po kilku podskokach do góry Lily upadła na mnie i zaczęła się głośno śmiać.
-Już mi nie dasz spać?- zapytałam z nadzieją że da mi spokój jeszcze na chwilkę
-Nie dam, idziemy zjeść śniadanko bo musisz mieć siłę na dzisiejsi mecz- odpowiedziała
Tak na śmierć zapomniałam- dzisiaj gramy mecz koszykówki.
-Och kompletnie zapomniałam o meczu- powiedziałam na co Lily zaczęła mnie ciągnąć abyśmy poszły na śniadanie
-Idź na śniadanie, a ja się przebiorę i zejdę...
- Ale na pewno przyjdziesz ?
-Tak zejdę, nie martw się o to- po tych słowach mała wybiegła z pokoju w stronę schodów i zeszła na dół.
Plusem mieszkania w dużym domu jest to że mam łazienkę i garderobę w pokoju. Poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby, rozczesałam włosy i upięłam je w ładnego koka. Delikatnie się umalowałam i poszłam do garderoby, aby się ubrać. Włożyłam czystą bieliznę, kremową sukienkę do tego brązowe sandałki. Podeszłam do półeczki z biżuterią i wyciągnęłam szkatułkę, włożyłam na uszy małe kokardki oraz bransoletkę z przywieszkami ( moja ulubiona). Na sam koniec włożyłam okulary przeciwsłoneczne i zeszłam na dół, wszyscy siedzieli przy stole.
-Dzień dobry- powiedziałam głośno wchodząc do jadalni
-Dzień dobry- odpowiedzieli wszyscy chórem
-Już nie mogę się doczekać dzisiejszego meczu- powiedziałam nakładając naleśnika na talerz i nalewając szklankę soku pomarańczowego
-Skopiecie im tyłki- Lily się wyrwała
-Lily... - mama zwróciła się do małej- Jakich ty słów używasz...? Kto cię tego nauczył ?
-Słyszałam jak tatuś i Michael tak krzyczeli, gdy oglądali mecz- odpowiedziała z oczkami niewiniątka
-Lily cicho- jednogłośnie mój brat i ojczym powiedzieli
-Przepraszam- powiedziała cicho żeby tylko oni ją usłyszeli, lecz coś jej się nie udało.
I tu ukazuje się moja mała wygadana siostrzyczka. Po śniadaniu, razem z mamą i Lily posprzątałyśmy ze stołu. George i Michael poszli oglądać telewizję do salonu. Była godzina 10.30, a rozgrywki zaczynały się o 13.30 więc miałam jeszcze trochę czasu. Poszłam spakować rzeczy na mecz: strój, buty, dezodorant, szczotkę do włosów oraz wodę. Weszłam do salonu, gdy już zostawiłam torbę w holu. Lily usiadła mi na kolanach i zaczęła zmieniać kanały i natrafiła na wiadomości z naszego stanu ( Ontario), George powiedział, aby zostawiła bo chcę obejrzeć pogodę. Po pogodzie mówili o zmieniającym się burmistrzu, na sam koniec wyświetliła się wiadomość:
„ Znany Kanadyjczyk Justin Bieber przyjeżdża na wakacje do Kanady. W tym czasie zagra koncert, odwiedzi dzieci chore na białaczkę oraz spędzi czas z rodzicami, dziadkami i siostrą.”
Lily opadła szczęka na wieść, że Justin przyjeżdża, jest jego wielką fanką. Ma wszystkie jego płyty, obydwie książki oraz film pt. „ Never Say Never” na płycie. Rodzice wiedzieli już o tym wcześniej, a z racji że gra koncert w jej urodziny kupili bilety na jego koncert.
-Justin przyjedzie! Aaa Julia, Justin przyjeżdża!!!- krzyczała moja siostra i zaczęła biegać po domu
-Lily spokojnie, uspokój się- mama zaczęła mówić do niej, podczas gdy ja to wszystko nagrywałam
-Mamo, ale Justin przyjedzie !!!
-Lily też się cieszymy, że Justin przyjedzie, ale teraz już musimy jechać na mecz, bo Julia się spóźni...
-No dobra to jedziemy może już dzisiaj spotkamy Justina- zaczęła nas wszystkich poganiać
Wszyscy ze śmiechem weszliśmy do auta i pojechaliśmy na mój mecz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Mamy drugi rozdział, mam nadzieję, że się spodoba... :*

Czytasz = Komentuj


poniedziałek, 17 marca 2014

Informacja

Zostały naniesione małe poprawki w pierwszym rozdziale i dodane jest więcej bohaterów.

Rozdział 1


Pov's Julia

Obudziła mnie moja mała siostrzyczka która skakała po moim łóżku, zawsze w sobotę gdy chcę pospać trochę dłużej Lily musi mnie obudzić wcześniej. Poza jej małą wadą bycia wygadaną jest chyba najukochańszą sześciolatką na świecie... Och, zapomniałam się przedstawić, nazywam się Julia Perez i mam 17 lat, niedługo 18. Moja mama ma na imię Rebecka i nie pracuje bo nie musi, ponieważ mój tato... to znaczy ojczym pracuje w urzędzie państwa i zarabia wystarczająco dużo aby nas utrzymać. Mam także dwoje rodzeństwa, Michaela który jest starszy od mnie o rok i jest świetnym bratem zawsze mogę mu o wszystkim powiedzieć, oraz wcześniej wspomnianą Lily, jest ona moją przyrodnią siostrą. Nasz ojciec ( mój i Michaela) zmarł w wypadku samochodowym, kiedy miałam 3 latka, po jego śmierci mama musiała iść do pracy żeby móc nas utrzymać. Gdy miałam 9 lat mama poznała Georga podczas sprzątania w urzędzie państwa, od tamtej pory zamieszkaliśmy razem z Georg'em w jego willi. Rok później wyszła za Georga, bała się że nie zaakceptujemy nowego „taty”, lecz on jest naprawdę fajny. Następne dwa lata mijały spokojnie, chodziłam do szkoły, dobrze się uczyłam, lecz pewnego dnia dowiedziałam się że moja mama jest w ciąży i będę mieć siostrę. Byłam szczęśliwa, bo wreszcie będę mieć siostrę, jednak Michael nie był taki szczęśliwy jak ja, myślał że gdy Lily się urodzi my przestaniemy obchodzić mamę i Georga. Ciągle wszczynał awantury, przed narodzinami bo wszyscy zwracali uwagę na moją mamę w ciąży a nie na jego, miał wtedy 12 lat, wchodził w okres buntu młodzieńczego. Gdy Lily miała 4 miesiące Michael przeprosił mamę i Georga za swoje wcześniejsze zachowanie, bo mama poświęcała nam tak samo dużo uwagi jak i Lily. Bardzo lubię sport a w szczególności koszykówkę, gram w szkolnej kobiecej drużynie, w sporcie wspierają mnie moi przyjaciele, w szczególności Tom, który jest w wieku mojego brata zresztą jest jego przyjacielem. W szkole jestem popularna zresztą nie tylko ja w szkole mamy 'paczkę' do której należą: ja, Emma, Eva, Kelsey, Set, Josh i Stanley.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------No to mamy pierwszy rozdział, trochę krótki, ale to jest taki wstęp... :*

Bohaterowie

Bohaterowie:
 Julia Perez 17 lat, należy do 'paczki'


Justin Bieber 18 lat


Michael Perez- 19 lat, brat Julii i przyrodni brat Lily


Lily Parker- 6 lat, przyrodnia siostra Julii i Michaela

Jazzy Bieber- 6 lat, siostra Justina, córka Pattie i Jeremego

Emma Watson- 17 lat, należy do 'paczki'

Set Brown- 17 lat, należy do 'paczki'

Josh River- 17 lat, należy do 'paczki'
Stanley Leander- 17 lat, należy do 'paczki' 
Eva River- 17 lat, należy do 'paczki', siostra bliźniaczka Josh'a
Kelsey Blue- 17 lat, należy do 'paczki'

Tomas ( Tom) Carter- 19 lat, przyjaciel Michaela

Miley Cyrus- 18 lat, przyjaciółka Justin'a


Pattie Mallette- 38 lat, mama Justina i Jazzy, żona Jerem'iego


Jeremy Bieber- 39 lat, tata Justina i Jazzy, mąż Pattie
                                               Rebecka i George Parker- obydwoje 39 lat, Rebecka- mama Julii, Michaela i Lily, George-tata Lily, ojczym Julii i Michaela