Przeczytajcie notkę pod rozdziałem
Rozdział
10
Pov's
Justin
Obudziłem
się bardzo późno, bo spoglądając na zegarek ujrzałem 11.09.
Powoli wstałem i poszedłem do garderoby wybrać strój do studia.
Postawiłem na jasne jeansy z opuszczonym krokiem, biały T-shirt z
dekoltem w tak zwaną literkę V i full-cap. Wchodząc do łazienki
napisałem do Julii esemesa.
Do
Julia:
„Dzień
dobry księżniczko :* Jak spałaś?”
Odłożyłem
telefon na półkę i zamknąłem drzwi. Ściągnąłem bokserki i
wszedłem do kabiny. Zimna woda szybko rozbudziła mój zaspany
organizm. Sięgnąłem po szampon i namydliłem włosy oraz ciało,
następnie szybko je spłukałem. Moje myśli szybko zaczęły krążyć
wokół dzisiejszego spotkania. Mam nadzieję że wszystko pójdzie
bo mojej myśli i efekt jaki jest zamierzony nastąpi. Nie wiem
dlaczego, gdy tylko o niej pomyślałem uśmiech pojawił się na
mojej twarzy, a żołądek zaczął wariować. Nigdy czegoś
podobnego nie czułem i to jest coś nowego. Owinąłem błękitny
ręcznik wokół bioder i wyszedłem na zimne płytki mojej łazienki.
Dreszcz przeszedł przez moje ciało, dlatego szybko założyłem
wcześniej przygotowane ubrania. Podszedłem do umywalki myjąc zęby,
a następnie susząc i układając moje włosy. Po około 10 minutach
gotowy wyszedłem z pokoju, udając się do kuchni gdzie siedziała
już cała moja rodzinka. Zająłem miejsce obok mamy i Jazzy która
wcinała już naleśniki. Cmoknąłem moją mamę w policzek i
popatrzyłem na nią maślanymi oczkami.
- Co chcesz?- zapytała
- A czy ja muszę zawsze coś chcieć od mojej kochanej mamusi?
- Justin znam cię 19 lat nie udawaj głupka tylko mów o co chodzi...
- No może i coś bym chciał...- powiedziałem, a mama mnie ponagliła,a ja opowiedziałem jej nasz mały plan a ona słysząc go uśmiechała się coraz bardziej
- A kim jest właściwie Julia?- chytry uśmieszek wtargnął na jej twarz
- Koleżanką..- odpowiedziałem lekko speszony, spuszczając głowę na mój talerz na którym nie było już widać śladów naleśników.
- Jula jest siostrą Lily- teraz głos zabrała najmłodsza
- Ale proszę Jazzy nie wygadaj się..?
- No dobrze- szepnęła gestykulując zamykanie buzi na kłódkę i wyrzuciła niewidzialny kluczyk.*Kilka godzin później*- Witam panie- przywitałem się gdy obydwie siostry wsiadły do samochodu
- Cześć Justin- odpowiedziały, Lily zaraz porzuciła się w wir rozmowy z JazmynPrócz ich głosów w aucie panowała cisza, ale nie ta uciążliwa tylko przyjemna. Czasami przyłapywałem dziewczynę na spoglądaniu w moją stronę, ale udawałem że tego nie widzę. Tak słodko zagryzła dolną wargę swoich pulchnych ust, chętnie bym je musnął swoimi. O czym ja myślę? Spojrzeliśmy na siebie w tej samej chwili i nie odrywaliśmy wzroku dopóki pojazd za nami nie zaczął trąbić kiedy pojawiło się zielone światło. Julia odwróciła głowę w stronę szyby i mogłem dotrzeć niewielkie rumieńce. Uśmiechnąłem się delikatnie na ten widok i już w oddali ujrzałem wielki napis „ZOO”. Zaparkowałem na parkingu, a dziewczynki z tyłu już próbowały odpinać swoje foteliki. Pomogliśmy swoim siostrą i łapiąc je za rączki poszliśmy kupić bilety, Julia oczywiście chciała zapłacić, no ale jak to ja nie zgodziłem się i w momencie jej chwilowej nieuwagi podałem kasjerce pieniądze. Nie obyło się bez wykładu dziewczyny na temat tego że ona mogła zapłacić i zaproponowała, a wręcz zażądała żeby ona mogła zapłacić gdy będziemy w kawiarence. Zgodziłem się, ale tylko dla własnego spokoju. Ten wypad był naprawdę dobrym pomysłem. Uśmiech Lily i Jazzy był tak duży że aż nie da się go opisać. Gdy one biegały od małpek po słonie razem z Julią spokojnie przechadzaliśmy się nie spuszczając wzroku z sióstr. Tematy nam się nie kończyły, mówiliśmy o wszystkim a mi trudno było utrzymać nasz plan w sekrecie. No ale obiecałem im że się nie wygadam i byłem szczęśliwy że Jazmyn nie wspomniała nawet o tym. Miałem głęboką nadzieję że wszystko pójdzie po naszej myśli i Julia się nie zorientuje. Po prawie dwugodzinnym zwiedzaniu zoo zawołaliśmy dziewczynki a one z niechęcią poszły z nami w stronę kawiarni. Usiedliśmy w bardziej skrytej części sali na wypadek gdyby moi „przyjaciele” pojawili się. Byłem zaskoczony że do tej pory nie pojawili się ze swoimi wścibskimi aparatami. Nie myślcie że mam pretensje do ich zawodu, tylko czasami trafiają się tacy ludzie którzy za dobre zdjęcie potrafią obrażać i narażać życie innych. Podeszła do nas kelnerka, której na mój widok oczy się zaświeciły. Uśmiechnęła się do mnie, ale nie był zainteresowany.
- Co podać?- zapytała
- Poprosimy cztery pucharki lodów- odpowiedziałem patrząc na, dziewczynę ona tylko skinęłam głową
- To wszystko?- dopytała cały czas flirtując ze mną
- Jeszcze dwie szklanki soku jabłkowego i dwie pomarańczowego- Julia uśmiechnęła się szeroko, że zapamiętałem smak jej ulubionego soku
- Dziękuję, za chwilę podam zamówienie- odeszła kręcąc biodrami na co na moją i Julii twarz wtargnął grymas.Po chwili dostaliśmy nasze zamówienia, nie obyło się bez flirtu „uroczej” kelnerki. Spojrzałem na nasze siostry które cały czas się śmiały, byłem bardzo zadowolony że mogłem im sprawić taką radość. Julia myślała o tym samym bo widziałem delikatny uśmiech, zdobiący jej buzię. Dopiero teraz zauważyłem jaka ona jest śliczna. Piękne, długie brązowe włosy do ramion. Oczy w kolorze ciemnego brązu, w których lśniły iskierki radości. Duże, pełne usta, aż chciałbym je pocałować. Chwila, chwila czy ja znowu o tym pomyślałem? Potrząsnąłem głową żeby wyrzucić z mojego umysłu wszystkie brudne myśli. Dopiero po chwili zorientowałem się jak głupio musiało to wyglądać, ale na szczęście nikt tego nie zauważył. Dziewczynki skończyły już jeść, dlatego Julia wzięła je do łazienki, a ja dyskretnie zapłaciłem za wszystko. Wiem że będzie na mnie wściekła, ale ja mam swoje zasady których nie łamię i żadna kobieta będąc w moim towarzystwie nie będzie płacić. Wracając do stolika zauważyłem resztę jak wracają z łazienki. No i się zaczęło.
- Chyba nie zapłaciłeś za nas?- zapytała z poważną miną
- Może...- łobuzersko się uśmiechnąłem
- Nie wiem co ci zaraz zrobię- wyrzucił ręce z frustracją na co się zaśmiałem
- Oj nie denerwuj się. Wiesz złość piękności szkodzi
- Nie denerwuj mnie już nawet...
- Dobra, dobra jedziemy do ciebie po to nie koniec wycieczki- powiedziałem
- Ale po co do mnie?- zapytała zdziwiona
- Dowiesz się w swoim czasie- uśmiechnąłem się szerokoCZAS ZACZĄĆ DZIAŁAĆ!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę skomentujcie ten rozdział... Choćby kropką, ale skomentujcie! Nie wymagam chyba tak wiele, nie piszę głupich tekstów typu jak będzie 10 komentarzy to napiszę rozdział, ale MEGA mi zależy na tym żeby wiedzieć ile Was jest... To by było na tyle... <3 Do następnego :***
Oooo ale fajnie napisany :) chce następny więc się pośpiesz kochana ♥
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog. Masz talent <3 pozdrowionka ;*
OdpowiedzUsuń